trip advisorfacebook

Twoja opinia jest dla nas ważna







Ania Wojcieszak
Pyszne naleśniki -zarówno te słodkie (próbowaliśmy miodu z cytryną i domowego karmelu), jak i wytrawne. Wyśmienita kawa ♥. Bardzo przyjemny wystrój i przemiła obsługa! Polecam w 100%! Idealne miejsce na śniadanie. :)
Ola Marszelewska
Some time ago I went to the very special place on the Krakow's restaurants map. It is quite small but from the very beginning, just as you step in, you feel that this place is unique. Pure but interesting design, interior made with natural materials including wood and white-painted walls with nice kids corner in the background. This small restaurant is specialized in crepes and galettes - straight from Bretagne you may think. I ordered classic crepe with gruyere cheese, ham and egg. And that was something! With the first taste, all the memories from the trip to Bretagne revived;) I hardly could think I am in the middle of Krakow in Poland:) Apart from various crepes (one is with goose confit and pumpkin-orange mousse), you can choose from sophisticated set of cafes. With all this, I am sure shortly it will become a real "mecca" of the French living in Krakow;) and not only! So..bon appetit! :)
Kuba Kubasik
Idealne na drugie śniadanie. Polecam :)
Agnieszka Kurdzielewicz
Przytulne, bardzo estetyczne wnętrze (brawo projektant). Naleśniki smażone tuż przed nosem klienta, zaostrzając apetyt :) Miła obsługa, ciekawe menu. Naleśnik był pyszny, mimo, że zabrany na wynos i zjedzony na zimno 2 godziny później. Lada dzień wracam po więcej.
Aleksandra BN
Pycha pycha! Smakowalo i dużym i małym! :)

Media o nas



"

Wracam ostatnio ciągle do Krakowa; z różnych stron wracam. Przepełniony innymi smakami, zapachami, kiedy tylko ląduję w mieście, od razu budzi się tęsknota za tym, co było. Tym bardziej, że dzień coraz krótszy, że w łóżku zimno, piję herbatę za herbatą, a i tak nie pomaga. (Może dlatego, że bez prądu ta herbata).

"

Wielkie żarcie Nowickiego

"

Zamówiony naleśnik z mąki gryczanej powstał całkiem szybko, wchłonąłem go natychmiast, trochę bez opamiętania. To niby tylko kompaktowy barek (z kawą z Karmy, mówiąc nawiasem), niby punkcik na mapie, ale znaczy wiele: znaczy drogę do gastronomicznej normalizacji, znaczy Francję i wszystko, co z nią idzie - a wywód powyższy miał przypomnieć, że Francja znaczy także: miłość do jedzenia i doświadczenie; i znaczy jeszcze jedną możliwość w godzinie śniadania, w godzinie lunchu, w czas zakupów na najwspanialszym targu Krakowa. Przyjdźcie tu koniecznie, na naleśnika i kawę, przyjdźcie parę razy; dziesiąty naleśnik gratis.

"

Wielkie żarcie Nowickiego

"

Wielu z nas w pewnym momencie marzy się podróż do Francji. Tradycja, kultura, sztuka, zabytki i przede wszystkim… kuchnia! Dla francuskich przysmaków niejeden zrobiłby wszystko! A gdyby to Francja przyszła do Krakowa? Niemożliwe? To zobaczcie!

"

Blog Już Otwarte

"

Dziś chcemy przedstawić Wam Psa Pianistę, to miejsce które zostało otwarte 21 sierpnia 2014 roku. Znajduje się ono niedaleko popularnego krakowskiego targu – Starego Kleparza (o którym pisaliśmy tutaj), a dokładniej pod adresem ul. Paderewskiego 4 w Krakowie. Pies Pianista Creperie Bretonne to naleśnikarnia z prawdziwego zdarzenia, która oprócz głównego bohatera – naleśników dostępnych w wydaniu na słodko (crepes) jak i wytrawnych (galettes), serwuje również zupy, sałatki oraz pyszną kawę z lokalnej krakowskiej palarni Karma.

"

Apetyt na życie

"

Mieszkałam przez pewien czas we Francji i tam jest rzeczą absolutnie naturalną, że co krok są naleśnikarnie: zawsze pełne, wszyscy w nich jedzą naleśniki tak, jak u nas kebaby czy hamburgery. Chciałabym, żeby u nas też to tak funkcjonowało – żeby każdy zabierał naleśnika i szedł z nim jak z kanapką. Ale w Polsce ludzie nie są do tego przyzwyczajeni, (nadal nie są przygotowani), mam nadzieję, że to się zmieni. Zauważyłam, że w Polsce nie ma naleśników gryczanych, że jest nisza i pomyślałam, że się wyszkolę i otworzę lokal.

"

Local Heroes

"

Pies pianista, oprócz tego, że świetnie się nazywa, serwuje naleśniki. Nigdy nie byłem we Francji, a co dopiero w Bretanii, gdzie galettes bretagne zostały stworzone i skąd się wywodzą, ale podejrzewam, że tutaj robi się lepsze. Dlaczego? Nie dlatego, że ktoś wymyślił sobie pewnego dnia, że otworzy naleśnikarnie i będzie tworzył naleśniki, a będą to francuskie naleśniki, bo wszystko co francuskie jest lepsze. Otwarcie lokalu rodziło się bólach oszczędzania pieniędzy i profesjonalnego przeszkolenia na bretońskiej wsi. Tyle starczy mi, żeby nie musieć jechać do Francji

"

AntCook